Pełna funkcjonalność tej strony wymaga internetowych ciasteczek, więcej informacji o nich znajdziesz tutaj. AKCEPTUJĘ
7 kolejka Primera Division: Real Sociedad 4:4 Real Betis [8]
Palmer; 01.10.2017; 15:14

Szary, deszczowy poranek, dla sporej części kibiców to jak drogowskaz na zostanie w domu i odłożenie futbolu na inny dzień. Jednak Ci, którzy wzięli ze sobą parasolki i kurtki przeciwdeszczowe na Estadio Anoeta nie mają prawa do narzekania. Real Sociedad oraz Betis zdecydowali się na podziękowanie prawie 20.000, przemokniętej publiczności serwując widowni spektakularny pokaz goli i typowej dla stylu obu ekip gry akcje za akcje.

Już pierwsze 30 minut dostarczyło 4 bramki i niesamowicie rozbudziło apetyt na dalszą część spotkania. Pierwszy do siatki trafił Antonio Sanabria, który w 6 minucie z zimną krwią wykorzystał techniczne podanie Fabiana z pogranicza 20 metra od bramki Geronimo Rulliego.

Mimo prowadzenia gości, to Real Sociedad lepiej przejmował inicjatywę, kontrolując i posiadając piłkę częściej niż rywal. Efektem tego, było odrobienie strat i wyjście na prowadzenie po bramkach Williana Jose i Mikela Oyarzabala w 13 i 26 minucie spotkania.

Większa część pierwszej połowy meczu rozkręcała się jeszcze bardziej z minuty na minutę i zaledwie 120 sekund od bramki Realu Sociedad na 2:1, na tablicy wyników mieliśmy już 2:2 po bramce Zou Feddala z rzutu rożnego.

Betis schodził na przerwę do szatni w dobrych nastrojach, gdyż oprócz cennych dwóch bramek na bardzo trudnym terenie, gra piłką w wykonaniu podopiecznych Quique Setiena wyglądała wraz z upływem czasu coraz lepiej.

Verdiblancos pod przewodnictwem Setiena mają mocną szatnię. Kamery telewizyjne wpuszczane do szatni Betisu pokazują często jak wygląda przegotowanie mentalne do wyjścia na boisko i jaką rolę w tym odgrywa Joaquin, kapitan Betisu. Tym razem obyło się bez telewizyjnej wizji z szatni, ale musiał paść tam pewien impuls, bo w 46 minucie Beticos wyszli na prowadzenie z twardym akcentem - dzięki podaniu w uliczkę lidera środka Andresa Guardado i opanowanym wykończeniu Joaquina.

Drużyna Setiena przez nieco ponad 10 minut utrzymywała prowadzenie, zanim po trójkowym ataku gospodarzy doszło do wyrównania - po strzale Xabiego Prieto z najbliższej odległości od bramki Antonio Adana.

Tuż po 60 minucie doszło do wielu zmian i gra obu ekip zmieniła odrobinę swój styl, bazując częściej na długich podaniach w stronę napastników, szukając okazji do kontr i wprowadzając choć odrobinę odpoczynku w zabiegane nogi.

Quique Setien postanowił utrzymać na boisku bezproduktywnego od początku sezonu Cristiana Tello i wpuszczając Sergio Leona, zdecydował się usunąć z murawy Antonio Sanabrie.

Skrzydła Betisu przestały generować zagrożenie na poziomie tego z pierwszej połowy meczu i o sile ataku zaczął decydować sam Leon.

W 84 minucie wprowadzenie do gry Sergio Leona obdarowało drużynę gości kolejną bramką i dzięki świetnym wykończeniu w sytuacji sam na sam mieliśmy już 3:4. Gol Leona wprowadził w euforię wszystkich kibiców Betisu, ale przeznaczeniem Verdiblancos nie było wygranie tego spotkania.

Dwie minuty po bramce Leona, do wyrównania z rzutu rożnego doprowadził środkowy obrońca Diego Llorente, autor aż 5 bramek tego sezonu.

Tempo całego spotkania było bardzo intensywne i każda z drużyn śmiało mogła myśleć o powiększeniu swojego i tak znacznego dorobku bramkowego. Największą szansę na to miał bardzo aktywny w końcówce Sergio Leon, który w doliczonym czasie gry w sytuacji niemal sam na sam, nie zdołał podciąć futbolówki nad bramkarzem wystarczająco mocno i ta została wybita z przed linii bramkowej przez wracających piłkarzy gospodarzy.

Mimo niefortunnej końcówki i odrobiny niesmaku związanego ze straceniem ogromnej szansy na wywiezienie kompletu punktów z jednego z najtrudniejszych Hiszpańskich stadionów, Betis wraca do Sewilli z głową podniesioną do góry i wielkimi nadziejami po zakończeniu przerwy na reprezentacje.



Real Sociedad: Rulli, Odriozola, Raúl Navas, Llorente, Kevin, Xabi Prieto (Canales, 71'), Illarra, Zurutuza, Juanmi (Carlos Vela, 60'), Willian José (Bautista, 82') i Oyarzabal.

Real Betis: Adán, Barragán, Mandi, Feddal, Durmisi, Javi García (Narváez, 74'), Guardado, Joaquín (Francis, 67'), Fabián, Tello i Sanabria (Sergio León, 71').


Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Komentarze (8)
Guardado jest po prostu za dobry żeby biegał jako trzeci obrońca między Feddalem i Mandim. 6 asyst w 7 meczach to najlepszy wynik w wszystkich 5 najlepszych ligach. Ja bym dał ogrywać się dla młodych z cantery, jest jeden pivot przecież którego testowaliśmy w sparingach?
.
Mając Sanabrie , Leona i Joaquina w takim gazie, grzechem byłoby niewystawienie tej trójki w podstawowej jedenastce. Pytanie kogo Setien dokoptuje z dwójki Guardado-Fabian . Przydałby się Camarasa :/
Miejsca dla Tello nie będzie, ale przyznam szczerze , że ostatnie 20 minut na anoeta miał świetne ...
no i modić sie należy o to by adan nie odpierdzielał ...ja nie winię go za żadną z bramek, ale gośc jest strasznie chimeryczny i conajmniej dwie mogliśmy w niedziele stracić z jego winy ...
I pewnie zagramy Leon/Sanabria/Joaquin 8-)
Javi Garcia raczej nie zagra a wolałbym żeby Guardado grał jako ofensywny pomocnik, bo jest świetny. Jeśli chłopak z cantery wejdzie za Javiego i bedzie ok to zapowiada się kolejne partidazo pełną gębą
A już za 2 tygodnie zapowiada się kolejne partidazo :D Betis - Valencia
z Hiszpańskim tak https://www.youtube.com/watch?v=7_aLuvO5JQY
z Polskim komentarzem nie, nie znalazłem nic w Eleven
bedzie gdzieś powtórka ?
realbetis.pl © 2009